stoper K@zi - czas i przemijanie...

PROZA

  • środa, 30 sierpnia 2017
  • czwartek, 17 sierpnia 2017
  • poniedziałek, 14 sierpnia 2017
  • sobota, 27 maja 2017
    • JULIUSZ SŁOWACKI (1809 - 1849) FRAGM."LISTY DO MATKI"

      JULIUSZ SŁOWACKI 

       

      

      Jezioro Leman, 20.07.1835


      Najukochańsza Matko!
      Mija kolejny dzień. Już blisko cztery lata upłynęło od mojego wyjazdu. To dużo czasu. Bardzo dużo... Większość dnia spędzam tu, nad jeziorem. Tylko w tym miejscu jestem w stanie myśleć o Was i nie ronić kolejnych łez. Gdy patrzę na jezioro, widzę Was, w odległej Ojczyźnie. Widzę Wasze smutki i radości. I wiem, że teraz płaczesz. Zaraz zaniesiesz się cichym szlochem. Wyjdziesz z domu i usiądziesz pod brzozą, którą zasadziliśmy wiele lat temu wspólnymi siłami. Zwilżysz tą kartkę łzami. Ach, znamy się tak dobrze - ta więź między nami... Nie umiem jej nazwać żadnym ze znanych mi słów! Jest tajemnicza, magiczna, jak nie z tego świata... I tylko drzewa znają jej imię, szumiąc je tu i w odległym Krzemieńcu. 
      Patrzysz na dom. A tam pustka. I wiesz, że prędko tam nie zawitam. Ale już nie płacz. Odwiedzę Cię świtem - będę świergotać poszarzałymi piórami na parapecie Twojego okna. Rozpoznaj mnie, proszę. I utul mocno, ukołysz swym spokojem, a wtedy zobaczysz te wszystkie doliny, góry morza i jeziora, które dla Ciebie przemierzyłem. I przemierzać będę. Nie tylko listami myśli, słów gońcami. Widzę Cię już przecież. Jesteś tak blisko. Twe życzliwe myśli - wciąż nimi żyję...
      Widzę Cię. Przemierzasz aleje piaszczyste. Wpatrujesz się w lit. Wzrokiem pozdrawiasz drzewa ogrodu, całujesz oczami kwiaty. Szepczesz słowa modlitwy, bym wrócił do domu. Wracam. Co chwilę. Wciąż myślę o Krzemieńcu...
      Ach, gdyby można było gwiazdy z nieba zdejmować! Zdjąłbym je wszystkie, bukiet skomponował. Tak samo jak wiersze do Ciebie układam, karmiąc się nadzieją, że kiedyś Ci je osobiście pokażę, tuląc Twą osobę do siebie w synowskim uścisku.
      Tak, o tym marzę.
      Jest tak cicho. Wiatr pieści drzewa, niewidzialnymi palcami czesze ich liściaste włosy. Tak jak Ty kiedyś, za dziecięcych beztroskich czasów. Już wieczór. Mgła się podnosi. Odcina mnie od nieba, posrebrzonego księżycem. Nadchodzi fala. Jedna za drugą. Nie tylko wybrzeże, mnie też zalewają. Dziś pełnia. A przecież wtedy zagubieni wędrowcy powracają do domu. W półśnie, domowników śpiących pozdrawiają. 
      Bądź tam, Matulu, zdrową. Nadzieję trzymaj, nie pozwól jej zabić. Jak Bóg da, jeszcze się spotkamy. A wtedy ta mgła oddalenia zniknie, przepadnie. I aby to się stało jak najszybciej, Matko.

      Kochający syn, Juliusz.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      sobota, 27 maja 2017 11:17
  • sobota, 20 lutego 2016
  • czwartek, 06 marca 2014
    • Czas w Słowniku teorii literatury.

      -" Kategoria czasu i problematyka związana z "czasowością" dzieła literackiego jest w literaturoznawstwie współczesnym rozpatrywana w następujących aspektach:
      1. Czas w badaniach literackich może być traktowany jako czynnik uzasadniający aktualność podziału literatury na rodzaje literackie. Może być więc traktowany jako kryterium klasyfikacji genologicznej dzieła literackiego (por. gatunek literacki).
      2. Kategoria czasu jest terminem ze słownika poetyki opisowej. Jest wprawnym narzędziem w trakcie immanentnej analizy epickiego dzieła literatury. Przy czym powinna być rozpatrywana na trzech płaszczyznach, jako czas narracji, czas zdarzeń i czas środowiskowy. Określenie wzajemnych relacji między tymi trzema płaszczyznami przybliża z jednej strony do wyjaśnienia wewnętrznego skomplikowania utworu epickiego, z drugiej zaś wskazuje na źródła gatunkowego zróżnicowania epiki jako rodzaju literackiego.
      3. Dzieło literackie w naturalny sposób jest jednocześnie zamkniętym językowym mikrokosmosem i zdarzeniem w historii. Precyzyjne oddzielenie analizy tego, co w dziele czasowe (historyczne), i tego, co jednorazowe (zdarzeniowe), nie jest możliwe. Czas jest w tym ujęciu kategorią charakteryzującą najistotniejszy być może paradoks ontologii (sposobu istnienia) dzieła literackiego.
      4. W fenomenologicznym ujęciu dzieła literackiego Romana Ingardena (por. fenomenologiczna koncepcja dzieła literackiego R. Ingardena) czasowość (odbioru) dzieła literackiego powiązana ze strukturalną cechą współwystępowania w nim jego faz-części wyróżnia dzieło literackie spośród innych dzieł sztuki.
      5. Kategoria czasu jest niezbędna w każdym opisie historycznym, ewolucyjnym, dzieła literackiego dokonywanym przez poetykę historyczną i historię literatury. Jej pochodnymi są pojęcia procesu historycznoliterackiego, tradycji literackiej i konwencji literackiej (por. Synchronia i diachronia w procesie historycznoliterackim J. Sławińskiego, tradycja, konwencja literacka).
      Jako kategoria z zakresu poetyki opisowej i jako kategoria teoretycznoliteracka czas jest rozpatrywany w dwóch pierwszych aspektach, pozostałe dotyczą raczej zainteresowań z pogranicza literatury i filozofii, literatury i estetyki oraz literatury i historii (por. literatura a filozofia, literatura a historia)".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      czwartek, 06 marca 2014 09:14
  • sobota, 11 maja 2013
  • wtorek, 03 lipca 2012
  • piątek, 09 marca 2012
    • Jak diabeł chciał kupic konia - Kornel Makuszyński .

      Miesiąc temu , wcześnie z rana ,

      Koło Pińska wśród ustronia

      Przyszedł diabeł do ułana ,

      by od niego kupic konia .

         - Panie ułan ! szkapa stara ,

         Dychawiczna , ledwie chodzi ,

         Dobra dla mnie , bo jest kara ,

         Sprzedaj mi ją , pan Dobrodziej !

      Żec nie okpię na ogony

      Wszystkich diabłów mogę przysiąc ,

      Dam ci kwit na dwa miliony ,

      płatne w piekle za lat tysiąc .

         - Złota twego mi nie trzeba  -

         Ułan w pysk czortowi bryźnie -

         Mam nad sobą kawał nieba ,

         Resztę dadzą mi w ojczyźnie .

      - Panie ułan , bez wykrętów !

      Koń ma zołzy , mało warty ,

      Dodam przygarśc dyjamentów

      I siwuchy ze trzy kwarty .

         - Swój ze smoły likwor diabli ,

         Sam pij diable , ja nie zgrzeszę !

         Dyjamentów zas ze szabli

         Ile zechcę ,to wykrzeszę !

      Okiem błysnął czort czerwonem ,

      Straszną parę puścił z pyska,

      Merdnął rudym swym ogonem ,

      I wraz przepadł wśród bagniska .

         Zasnął ułan w jakiejś bruździe ,

         A czort wraca poprzez zboża ,

         I jak szkapę tak na użdzie ,

         Wiedzie dziewkę jakby zorza .

      - Ej , ułanie , wstawaj prędko ,

      Na diabelskie podogonia !

      Taką ciebie złowię wędką ,

      Bierz dziewczynę , dawaj konia !

         Patrzy ułan , panna cudo ,

         W pysku twarda , w oczach modra ,

         Jak dąb młody , takie udo ,

         Jak kamienie młyńskie biodra .

      Zad wspaniały , więc wspaniałe

      Muszą też byc okolice ,

      Barki - jakbyś widział skałę ,

      Jako rzepy - takie cyce .

         Sercem zadrżał ułan krewki ,

         Tak mu chciało się wesela ,

         Czort go do tej ciągnie dziewki ,

         Ktoś do konia - przyjaciela .

      Już czort sunie się zdradziecko ,

      Konia brac za dziwożonę ,

      A koń patrzy tak jak dziecko

      Poprzez oczy załzawione .

         - Stój ! - Zawoła ułan srogo -

         Nie twój jeszcze koń mój drogi !

         Mój koń cztery - kuternogo !

         A twa dziewka dwie ma nogi .

      Chciałeś mnie oszukac podle ,

      Wracaj czorcie , gdzie pieprz rośnie !-

      I za moment siedział w siodle ,

      A koń zarżał mu radośnie .

         Krzyknął ułan : - Z tego dzbanka

         Sam z piekielnej pij czeluści .

         Koń to moja jest kochanka ,

         Co mnie nigdy nie opuści !

       
      20:24, 2009sara46 ,

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      piątek, 09 marca 2012 09:24
  • środa, 07 marca 2012
    • Melchior Wańkowicz o świętym Wojciechu /"Na tropach Smętka"/.

      "A widzisz ty , Melchiorze , oną gwiazdę zbawienia ? Zostaw służbę we dworze , pojedziesz bez wątpienia" . /Michał Kajka - poeta mazurski ( chłop)/.

      ..."Przejeżdżamy przez wąską mierzeję na brzeg , ku pełnemu morzu  podany . Wysiadamy z auta i idziemy drogą piaszczystą w sosnowy las. Na wyniesionej lasu tego polanie stoi wielki , prosty krzyż , kuty z żelaza . W tym miejscu , w Tenkitach , padł pod ciosami pogan  , w czasie odprawiania mszy pod dębem , pierwszy męczennik słowiański , z czeskiej krwi królewskiej , z polskiej matki Strzeżysławy , Chrobrego druh serdeczny i planów wielki powiernik , św. Wojciech Adalbertus .

      W małej książeczce " Dwudziestu czterech obrazkach" , która pierwsza mnie o Polsce uczyła , pamiętam , waga była wymalowana . Na desce wielkiej , na konopnych sznurach umocowanej , spoczywało ciało Świętego , na drugiej desce piętrzyły się złote dzbany i przeróżne kosztowności , a ciała przeważyc nie mogły , a uboga kobieta położyła grosz i waga poszła w górę , aż wąsate Prusaki , dzierżące srogie włócznie o płaskich i szerokich ostrzach , ulękły się w Panu .

      Te obrazki tkwiły we wspomnieniach i tkwią dotychczas jako kolorowe kołki , do których przychodziło życie i przeciągało misterną siec asocjacyj w przeszłośc , na są siednie zdarzenia i wypadki ,w terażniejszośc , w pryszłośc "...

      Fragment "Na tropach Smętka " Melchiora Wańkowicza .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      środa, 07 marca 2012 11:39
    • Melchior Wańkowicz o świętym Wojciechu /"Na tropach Smętka"/.

       

      ..."Przejeżdżamy przez wąską mierzeję na brzeg , ku pełnemu morzu  podany . Wysiadamy z auta i idziemy drogą piaszczystą w sosnowy las. Na wyniesionej lasu tego polanie stoi wielki , prosty krzyż , kuty z żelaza . W tym miejscu , w Tenkitach , padł pod ciosami pogan  , w czasie odprawiania mszy pod dębem , pierwszy męczennik słowiański , z czeskiej krwi królewskiej , z polskiej matki Strzeżysławy , Chrobrego druh serdeczny i planów wielki powiernik , św. Wojciech Adalbertus .

      W małej książeczce " Dwudziestu czterech obrazkach" , która pierwsza mnie o Polsce uczyła , pamiętam , waga była wymalowana . Na desce wielkiej , na konopnych sznurach umocowanej , spoczywało ciało Świętego , na drugiej desce piętrzyły się złote dzbany i przeróżne kosztowności , a ciała przeważyc nie mogły , a uboga kobieta położyła grosz i waga poszła w górę , aż wąsate Prusaki , dzierżące srogie włócznie o płaskich i szerokich ostrzach , ulękły się w Panu .

      Te obrazki tkwiły we wspomnieniach i tkwią dotychczas jako kolorowe kołki , do których przychodziło życie i przeciągało misterną siec asocjacyj w przeszłośc , na sąsiednie zdarzenia i wypadki ,w terażniejszośc , w przyszłośc "...

      Fragment "Na tropach Smętka " Melchiora Wańkowicza .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      środa, 07 marca 2012 11:39
  • piątek, 27 stycznia 2012
    • "Miasto mojej matki "

      Juliusz Kaden Bandrowski "Miasto mojej matki "

      Fragment rozdziału "Mickiewicz wraca do kraju":
      ..."SIEDZIMY PRZY OKNIE...Siedzimy i czekamy ...Dziś , gdy te chwile /dzieciństwa/ wspominam , stare serce moje ze wzruszenia wędruje po kamykach krakowskiego Rynku . Wtedy jednak...było gołębiem widzącym wszystko z Mariackiej wieży , dorożką , która jedzie w stronę uroczystości ...
      Czekaliśmy w salonie na aksamitnych fotelach morelowych , kiedy dziś , W SETNĄ ROCZNICĘ , pójdzie wreszcie ten wspaniały POGRZEB MICKIEWICZA ...Kiedy Go wreszcie , zaczną skądś tam , ze świata przenosić NA WAWEL .
      Czy będą szli pod naszymi oknami , Rynek Główny nr 7 , czy może nagle się rozmyślą i zawrócą w ulicę Sienną ?!
      -Takie rzeczy zdarzają się czasem . Może raz na tysiąc lat ? Zdarza się zupełnie niechcący i w ostatniej chwili pogrzeb skręca w bok ...
      - Nikt tu nie będzie szukał żadnej Siennej . Z dworca kolejowego na Wawel idzie się Floriańską , pod nami , przez Rynek , dalej Grodzką - zawołała mama wałkując kruche ciasto .
      Ręce miała do łokci odsłonięte . Klepała wałek ciasta miarowo powtarzając :
      - Na Siennej nawet okna nie przybrane , na Siennej nawet okna nie przybrane ...
      To samo mówił ojciec .Dodał nawet do tego :
      -Zmiłujcie się i dajcie mi wreszcie święty spokój !
      Polecieliśmy znowu do okien ...
      Ludzi , ludzi i ludzi!...
      Chodzą , stoją , wiszą na latarniach , siedzą na wszystkich słupkach .
      Do nas do mieszkania przybywa ciągle ktoś nowy . Pan Karmański z goździkiem w klapie . Mnóstwo wujów .Obie babcie aż szumią z uroczystości . Naturalnie jest Gucio , cóż mu to szkodzi ?
      Przychodzą , opierają się na naszych ramionach , rozmawiają i przeszkadzają .
      Nikogo juz nie puścimy na nasze miejsca , zresztą , nagle - nie wolno przeszkadzać ...Ojciec położył palec na usta , w ogromnym tłumie powiało jak po wodzie , słuchać śpiew idący z daleka .
      Już słychać jak się w słońcu łączą poszczególne głosy .
      Sunie pochód .
      Gucio popatrzył na zegarek i powiedział :
      -Rok TYSIĄC OSIEMSET DZIEWIĘĆDZIESIĄTY PIERWSZY , MICKIEWICZ WRACA do kraju .
      Krzyknęliśmy na Gutka :
      - Nie przeszkadzaj !
      Jadą banderie krakusów , chłopi z kosami , różne cechy , różni zakonnicy .
      Idą szlachcice w kontuszach ...
      Nagle ...
      Rozpływa się w powietrzu oliwa .
      Jak w czasie polowania na wieloryby - Irzek o tym już czytał - gdy burza szaleje na morzu , wylewa się na bałwany oliwę , tak teraz na wszystkie głosy ludzi i koni wylał się głos wawelskiego Zygmunta ...
      Przez czas naszego patrzenia na Rynek wszystko zmieniło się przy oknach salonu . Przy każdym stał kosz , tam , gdzie rodzice - cała beczka z kwiatami .
      Widział kto w beczce kwiaty ? krzyknąłem .
      -Uważaj , teraz idą ! Jedzie?! Czy też Go niosą !! ...
      Pochód sunął w najlepsze , u brzegu naszego domu , pośród tłum zobaczyłem górę drżących kwiatów .
      Rzucali je wszyscy ze wszystkich stron , ojciec ze swego okna wysypywał koszyki jeden za drugim .
      Nie wiem czy tę górę kwiatów wlokło sześć koni , czy też ja ludzie dźwigali ? Pamiętam z całego widoku , że szpaler strażaków raz za razem przerywał się i pękał . Wtedy tłum czarną falą opływał zewsząd ów kwiecisty pagórek .
      -Czy widzisz ? - Mama wstrząsnęła mną gwałtownie . Czy widzisz ?"...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      piątek, 27 stycznia 2012 15:15
  • środa, 11 stycznia 2012
    • William Wharton - kultowy pisarz w Polsce .

      WILLIAM WHARTON : ..."Chciałbym ,żeby wszystkim , którzy sięgną po moje książki , pomogły one znaleźć piękno i sens w życiu "... Pomagały przez wiele lat ! W Polsce książki tego pisarza cieszyły się niezwykłą popularnością , zresztą dalej jest chętnie czytany . To prawie kultowy pisarz w Polsce . Jego "Ptasiek" urzekł też reżysera sir Alana Parkera /link z boku /.

      ..."Patrzę na biedną Pertę zamkniętą w oddzielnej klatce z garstką sterylnych jajek. To niesprawiedliwe, żeby tyle wysiadywania szło na marne. Po siedmiu dniach, w połowie okresu wylęgu wyjmuję z gniazda jajeczka jedno po drugim i oglądam pod światło. Wszystkie są puste.

      Postanawiam coś z tym zrobić. Są trzy gniazda, w których termin wykluwania piskląt różni się od terminu Perty zaledwie o dzień lub dwa. W jednym z tych gniazd jest pięć jajek, a w dwóch pozostałych po cztery. Samicy, która złożyła pięć jaj, zabieram dwa, a dwóm pozostałym — po jednym. Trzy pisklęta w gnieździe to całkiem przyzwoita liczba — nie za wielki tłok i większa szansa przeżycia dla każdego z młodych.

      Te cztery jajka podkładam Percie w zamian za pustaki. Od razu robi mi się znacznie lepiej. Jestem pewien, że Perta będzie dobrą matką. Dwa jajka pochodzą od Ptasi i Alfonsa. Nie sądzę, żeby Ptasia miała mi za złe, że je podkradłem. Perta jak gdyby w ogóle nie dostrzegła zamiany, przyjmuje nowe jajka bez najmniejszych kłopotów. Każde jajko sprawdzam przed ułożeniem w gnieździe: wszystkie są pełne. Do sprawdzania używam małej ręcznej latareczki. Zapłodnione siedmiodniowe jajko jest wewnątrz mętnawe i poprzecinane drobnymi żyłkami.

      We śnie patrzę do gniazda na nasze jajeczka, ale nie widzę żadnej zmiany. Zamiana jajek Perty w klatce nie spowodowała zamiany naszych. Mam nadzieję, że wzmocniła tylko gwarancję ich płodności. Odczuwam wielką potrzebę bycia ojcem. Pragnę karmić swoje własne dzieci. Co chwila karmię Pertę na gnieździe i śpiewam dla niej. Ojcostwo, świadomość, że jestem cząstką swoich dzieci, będzie ważnym dowodem na to, że istnieję. Czuję, że będę istniał bardziej niż dotychczas, nie tylko jako ptak, lecz i jako chłopiec. Świadomość ojcostwa jest dla samca jednym z koniecznych dowodów istnienia".../WILLIAM WHARTON/.

      FILM sir Alana Parkera "PTASIEK" powstał w 1984 r.

      Sir Alan Parker urodził się w Londynie w 1944 r. więcej czyt . w Wikipedii 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      środa, 11 stycznia 2012 22:46
  • sobota, 07 stycznia 2012
  • czwartek, 05 stycznia 2012
    • Jak upolowac milionera ?

      TRUMAN CAPOTE "ŚNIADANIE U TIFFANIEGO ".

      Fragment : ..."Wyszedłem na korytarz i wychyliłem się przez balustradę , akurat na tyle , żeby ją zobaczyć , samemu nie będąc widzianym . wciąż była na schodach . Teraz dotarła na półpiętro i światło z korytarza padło na pstrokate włosy chłopięcej fryzury , rozwichrzone kosmyki , płowe i białe pasemka , jak u albinosa . Był ciepły , prawie letni wieczór . Miała na sobie szykowną czarną sukienkę , czarne sandały i krótki naszyjnik z pereł . Przy całej swojej modnej szczupłości promieniała zdrowiem rodem z reklamy płatków śniadaniowych : czystość , świeżość , rumieńce "...

      To opis młodej Amerykanki cynicznej Holly Golightly wiodącej beztroskie , karnawałowe życie w Nowym Jorku , wodzącej za nos mężczyzn , którym łamie serca a sama marzy o upolowaniu męża milionera oraz o zjedzeniu śniadania w sklepie Tiffaniego , najpotężniejszego jubilera na świecie .

      Opublikowana w 1958 r. powieść szybko stała się bestsellerem . Na jej kanwie słynny reżyser serii komedii "Różowa pantera " BLAKE EDWARDS nakręcił film " Śniadanie u Tiffaniego" w 1961r.

      Reż. Blake Edwards w 2004 r. dostał Oscara za całokształt twórczości (46 filmów , głównie komedii ).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 stycznia 2012 08:36
  • czwartek, 11 czerwca 2009
    • CZASU JEST NIEWIELE !

      klepsydraPRZESZŁOŚĆ - już była .

      Wiem , co jest TERAZ .

      "Ważne są tylko te DNI , KTÓRYCH JASZCZE NIE ZNAMY"...

      TYLKO OD NAS ZALEŻY , ABY BYŁY PIĘKNE .

      Oto fragment z mojej ulubionej książki .

      Autor : Anthony de Mello SI

      Tytuł : "U źródeł"

      "Pan Bóg mówi : "Daj mi swe serce"...

      A widzac moje zakłopotanie dodaje :

      "Gdzie jest twój skarb , tam i serce twoje" .

       

      Moje skarby - oto one :

      osoby...

      miejsca...

      zajęcia...

      rzeczy...

      doswiadczenia z przeszłości...

      marzenia i nadzieje na przyszłość...

       

      Wezmę każdy z tych skarbów ,

      dodam kilka słów objaśnienia

      i złożę go przed Panem...

       

      W jaki sposób dam Bogu te skarby?

       

      Dopóki moje serce tkwi w skarbach PRZESZŁOŚCI ,

      jestem jak skamienielina , martwy ,

      ponieważ życie jest tylko w TERAŹNIEJSZOŚCI .

      Tak więc do każdego z tych skarbów przeszłości

      do złotych dni , które odeszly w dal , powiem : ŻEGNAJCIE !

       

      ...musicie odejść...w przeciwnym razie moje serce nie nauczy się - TERAŹNIEJSZOŚCI"....

      tęcza

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 czerwca 2009 19:59

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny