stoper K@zi - czas i przemijanie...

Wpisy

  • środa, 18 kwietnia 2018
  • poniedziałek, 16 kwietnia 2018
    • WISŁAWA SZYMBORSKA O ŚMIERCI BEZ PRZESADY

      Nie zna się na żartach,

      na gwiazdach, na mostach,

      na tkactwie, na górnictwie, na uprawie roli,

      na budowie okrętów i pieczeniu ciasta.

       

      W nasze rozmowy o planach na jutro

      wtrąca swoje ostatnie słowo

      nie na temat.

       

      Nie umie nawet tego,

      co bezpośrednio łączy się z jej fachem:

      ani grobu wykopać,

      ani trumny sklecić,

      ani sprzątnąć po sobie.

       

      Zajęta zabijaniem,

      robi to niezdarnie,

      bez systemu i wprawy.

      Jakby na każdym z nas uczyła się dopiero.

       

      Tryumfy, tryumfami,

      ale ileż klęsk ,

      ciosów chybionych

      i prób podejmowanych od nowa!

       

      Czasami brak jej siły,

      aby strącić muchę z powietrza,

      z niejedną gąsienicą przegrywa wyścig w pełzaniu.

       

      cdn.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 kwietnia 2018 11:10
    • RADOSŁAW FIGURA PANIE

      

      Gdzie jesteś Panie, kiedy płaczę ?

      Czy słyszysz me wołanie?

      Czy czujesz mą samotność ?

      Czy liczysz me łzy Panie?

      Jak Cię odnaleźć w rozpaczy ?

      W gorzkich, złych myśli tłumie...

      Panie, który patrzysz na mnie okiem księżyca 
      Panie, który na mnie patrzysz przez słońce 
      Panie, który jesteś i śmiercią i życiem, gwiazdy to twe łzy błyszczące 
      Panie, który wiatrem dachy zdzierasz nam z głowy, który masz we władzy morskich fal siłę 
      Panie, który w rękach masz ogień pożogi 
      Tyle razy, tyle razy Cię prosiłem 

      Daj mi jeszcze odpocząć na ziemi 
      Nim zobaczę światełko jasne 
      Nim przed tobą znajdę się niemy 
      Kładąc na wadze czyny własne 
      Daj mi tutaj raju spróbować 
      Muszę wiedzieć czy mi smakuje 
      ten okruch szczęścia 
      Jakie słowa i jakie gesty Cię przekonują 

      Panie, który wiedziesz życie drogą pokrętną 
      Panie, który oczy manisz pozorem 
      Staram się świat czytać jak księgę najświętszą 
      A cierpliwość jest mi wzorem 
      Swoje życie w trudzie jak wszyscy chcę przeżyć 
      Aż się nie zatrzyma serce styrane 
      Ale nawet kiedy do ziemi się przygnę 
      Nadal prosić, nadal prosić nie przestanę 

      Daj mi jeszcze odpocząć na ziemi 
      Nim zobaczę światełko w mroku 
      Zanim dojdę do Twojej sieni 
      Zanim będę miał wieczny spokój 
      Daj mi tutaj raju spróbować 
      Na tej ziemi co jęczy  w znoju 
      Raju chwilę, a potem mnie prowadź

       Do Twoich niebieskich pokojów.

      muz. Piotr Rubik, słowa: Radosław Figura.

      FIGURA Radosław (ur. 9 czerwca 1961, Warszawa, Polska) Autor ponad dwudziestu dramatów i scenariuszy oraz tekstów piosenek, wierszy, opowiadań, instruktor teatralny. Mieszka w Warszawie. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 kwietnia 2018 09:58
  • sobota, 14 kwietnia 2018
  • wtorek, 10 kwietnia 2018
  • poniedziałek, 09 kwietnia 2018
  • sobota, 07 kwietnia 2018
    • ZAMIAST PACIERZA NA DOBRANOC.

       

      Magdalena Czapińska słowa . Edyta Geppert - śpiew.

      Ty, Panie tyle czasu masz 
      mieszkanie w chmurach i błękicie 
      A ja na głowie mnóstwo spraw 
      I na to wszystko jedno życie. 
      A skoro wszystko lepiej wiesz 
      Bo patrzysz na nas z lotu ptaka 
      To powiedz czemu tak mi jest, 
      Że czasem tylko siąść i płakać 

      Ja się nie skarżę na swój los 
      Potulna jestem jak baranek 
      I tylko mam nadzieję, że... 
      że chyba wiesz, co robisz, Panie. 
      Ile mam grzechów? któż to wie... 
      A do liczenia nie mam głowy 
      Wszystkie darujesz mi i tak 
      Nie jesteś przecież drobiazgowy 
      Lecz czemu mnie do raju bram 
      Prowadzisz drogą taką krętą 
      I czemu wciąż doświadczasz tak 
      Jak gdybyś chciał uczynić świętą. 

      Nie chcę się skarżyć na swój los 
      Nie proszę więcej, niż dać możesz 
      I ciągle mam nadzieję, że... 
      Że chyba wiesz, co robisz, Boże. 

      To życie minie jak zły sen 
      Jak tragifarsa, komediodramat 
      A gdy się zbudzę, westchnę - cóż 
      To wszystko było chyba... zamiast 
      Lecz póki co w zamęcie trwam 
      Liczę na palcach lata szare 
      I tylko czasem przemknie myśl 
      Przecież nie jestem tu za karę. 

      Dziś czuję się, jak mrówka gdy 
      Czyjś but tratuje jej mrowisko 
      Czemu mi dałeś wiarę w cud 

      A potem odebrałeś wszystko. 
      Nie chcę się skarżyć na swój los 
      Choć wiem, jak będzie jutro rano 
      Tyle powiedzieć chciałam ci 

      zamiast pacierza na dobranoc.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      sobota, 07 kwietnia 2018 16:27
  • piątek, 06 kwietnia 2018
    • WŁADYSŁAW BRONIEWSKI (1897 - 1962) "POEZJA"

       

      Władysław Broniewski

      Poezja

      Ty przychodzisz jak noc majowa,
      biała noc, noc uśpiona w jaśminie,
      i jaśminem pachną twoje słowa,
      i księżycem sen srebrny płynie,

      płyniesz cicha przez noce bezsenne
      – cichą nocą tak liście szeleszczą –
      szepczesz sny, szepczesz słowa tajemne,
      w słowach cichych skąpana jak w deszczu…

      To za mało! Za mało! Za mało!
      Twoje słowa tumanią i kłamią!
      Piersiom żywych daj oddech zapału,
      wiew szeroki i skrzydła do ramion!

      Nam te słowa ciche nie starczą.
      Marne słowa. I błahe. I zimne.
      Ty masz werbel nam zagrać do marszu!
      Smagać słowem! Bić pieśnią! Wznieść hymnem!

      Jest gdzieś radość ludzka, zwyczajna,
      jest gdzieś jasne i piękne życie. –
      Powszedniego chleba słów daj nam
      i stań przy nas, i rozkaż – bić się!

      Niepotrzebne nam białe westalki,
      noc nie zdławi świętego ognia –
      bądź jak sztandar rozwiany wśród walki,
      bądź jak w wichrze wzniesiona pochodnia!

      Odmień, odmień nam słowa na wargach,
      naucz śpiewać płomienniej i prościej,
      niech nas miłość ogromna potarga,
      więcej bólu i więcej radości!

      Jeśli w pieśniach potrzebna ci harfa,
      jeśli harfa ma zakląć pioruny,
      rozkaż żyły na struny wyszarpać
      i naciągać, i trącać jak struny.

      Trzeba pieśnią bić aż do śmierci,
      trzeba głuszyć w ciemnościach syk węży.
      Jest gdzieś życie piękniejsze od wierszy.
      I jest miłość. I ona zwycięży.

      Wtenczas daj nam, poezjo, najprostsze
      ze słów prostych i z cichych – najcichsze,
      a umarłych w wieczności rozpostrzyj

      jak chorągwie podarte na wichrze.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      piątek, 06 kwietnia 2018 17:06
  • środa, 04 kwietnia 2018
    • JULIUSZ SŁOWACKI (1809 - 1849) HYMN O ZACHODZIE SŁOŃCA

      

      Smutno mi, Boże! - Dla mnie na zachodzie
      Rozlałeś tęczę blasków promienistą;
      Przede mną gasisz w lazurowj wodzie
      Gwiazdę ognistą...
      Choć mi tak niebo ty złocisz i morze,
      Smutno mi, Boże!

      Jak puste kłosy, z podniesioną głową
      Stoję rozkoszy próżen i dosytu...
      Dla obcych ludzi mam twarz jednakową,
      Ciszę błękitu.
      Ale przed tobą głąb serca otworzę,
      Smutno mi, Boże!

      Jako na matki odejście się żali
      Mała dziecina, tak ja płaczu bliski,
      Patrząc na słońce, co mi rzuca z fali
      Ostatnie błyski...
      Choć wiem, że jutro błyśnie nowe zorze,
      Smutno mi, Boże!

      Dzisiaj, na wielkim morzu obłąkany,
      Sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem,
      Widziałem lotne w powietrzu bociany
      Długim szeregiem.
      Żem je znał kiedyś na polskim ugorze,
      Smutno mi, Boże!

      Żem często dumał nad mogiłą ludzi,
      Żem prawie nie znał rodzinnego domu,
      Żem był jak pielgrzym, co się w drodze trudzi
      Przy blaskach gromu,
      Że nie wiem, gdzie się w mogiłę położę,
      Smutno mi, Boże!

      Ty będziesz widział moje białe kości
      W straż nie oddane kolumnowym czołom;
      Alem jest jako człowiek, co zazdrości
      Mogił popiołom...
      Więc że mieć będę niespokojne łoże,
      Smutno mi, Boże!

      Kazano w kraju niewinnj dziecinie
      Modlić się za mnie co dzień... a ja przecie
      Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie,
      Płynąc po świecie...
      Więc, że modlitwa dziecka nic nie może,
      Smutno mi, Boże!

      Na tęczę blasków, którą tak ogromnie
      Anieli twoi w siebie rozpostarli,
      Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie
      Patrzący - marli.
      Nim się przed moją nicością ukorzę,
      Smutno mi, Boże!

      Juliusz Słowacki 


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „JULIUSZ SŁOWACKI (1809 - 1849) HYMN O ZACHODZIE SŁOŃCA”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      środa, 04 kwietnia 2018 22:21
  • wtorek, 03 kwietnia 2018
    • TO DLA CIEBIE - I PRZEPRASZAM.

      Jonasz Kofta

      Mam tylko jedno życie

      Przypadkiem zostałem
      Dziś sam w całym domu
      Przypadkiem przypomniałem
      Sobie, że czas płynie
      Usiadłem przed lustrem
      Czas pogadać z sobą
      I tak mnie ten fakt nie ominie

      Rozmawiam ze sobą
      Jak z obcą osobą
      Mam jednak nadzieję
      Dojść do wspólnych wniosków
      Gość w lustrze się śmieje
      Jak ja, kiwa głową
      I zgadza się, że
      Że po prostu:

      Mam tylko jedno życie
      A w życiu kilka dat
      Tych dat
      Gdy się w zachwycie
      Zatrzymał nagle świat
      Wszystko działo się dla mnie
      Wszystko śmiało się do mnie
      Ja te dni znam na pamięć
      I nie umiem zapomnieć

      Mam tylko jedno życie
      Coś trzeba zrobić z tym
      Pokrążyć po orbicie
      Polakierować drzwi
      Nowe wymyślić hobby
      Okno zakryć portierą
      I czego bym nie zrobił
      Zawsze wyjdę na zero

      Mam tylko jedno życie
      Nie tylko zresztą ja
      W nim czas mam na przeżycie
      Najpiękniejszego dnia
      Znowu coś mnie opęta
      Każe czekać i moknąć
      Żebym miał co pamiętać
      W tę minutę samotną

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 kwietnia 2018 08:33
  • czwartek, 29 marca 2018
    • ZDROWYCH , RODZINNYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH

      Noc Wielkanocna jest nocą nadzwyczajną, kiedy moc zmartwychwstałego Chrystusa pokonuje ostatecznie siły ciemności i śmierci, zapala w sercach wierzących nadzieję i radość. /Jan Paweł II   

      W DRUGI DZIEŃ ŚWIĄT WIELKANOCNYCH OBCHODZIĆ BĘDZIEMY 13 ROCZNICĘ ŚMIERCI ŚWIĘTEGO JANA PAWŁAII


      2 kwietnia 2005 r. o godz. 7.30 Papież zaczął tracić przytomność. W tym czasie w pokoju umierającego czuwali najbliżsi, a przed oknami, na Placu św. Piotra modlił się wielotysięczny tłum. Relacje na cały świat nadawały wszystkie media. Wieczorem, przy łóżku chorego odprawiono Mszę św. wigilii Święta Miłosierdzia Bożego. Ok. godz. 19.00 Jan Paweł II wszedł w stan śpiączki. Monitor wykazał postępujący zanik funkcji życiowych. O godz. 21.37 osobisty papieski lekarz Renato Buzzonetti stwierdził śmierć Jana Pawła II. Jan Paweł II odszedł do domu Ojca po zakończeniu Apelu Jasnogórskiego, w pierwszą sobotę miesiąca i wigilię Święta Miłosierdzia Bożego, które sam ustanowił, w 9666. dniu swojego pontyfikatu.

      Pogrzeb Jana Pawła II odbył się w piątek, 8 kwietnia 2005 r

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 marca 2018 14:37
    • TEOFIL LENARTOWICZ(1822 - 1893) "STABAT MATER"

      http://culture.pl/pl/tworca/teofil-lenartowicz
      Wiatr w przelocie skonał chyżym, 
         Przeniknęła ziemię zgroza, 
      Krzyż na skale, a pod krzyżem 
         Stabat Mater dolorosa. 

      Żadnych słów i żadnych głosów: 
         Krew z korony bożej spływa; 
      Wobec Boga i niebiosów 
         Stała Matka boleściwa. 

      Na konania patrząc bolę, 
         Rany. pręgi od powroza. 
      Na łzy oczu, cierń na czole, 
         Stabat Mater dolorosa. 

      Konająca od współmęki, 
         Przyjmująca śmierć za żywa. 
      Cierń i gwoździe z bożej ręki, 
         Stała Matka boleściwa. 

      Jak, raniona szybkim strzałem, 
         Dcszczem łzy wylewa brzoza, 
      Z takim sercem przebolałem 
         Stabat Mater dolorosa. 
      Czując męki w piersi wzdętej, 
         .Jak się życie w łzy rozpływa, 
      Łza przepada w uśmiech święty, 
         Stała Matka boleściwa. 

      Jak świat wielki opuszczona, 
         Gdy ją zdjęła życia zgroza, 
      Przerażona, że Bóg kona, 
         Stabat Mater dolorosa. 

      Z wysokości więc boleści, 
         Która ludzkie gładzi grzechy. 
      Na jęk trwogi, żal niewieści 
         Jeszcze promień spadł pociechy. 

      "Nie zostawię cię sierotą. 
         Ukochana do ostatka, 
      O! niewiasto, syn twój oto, 
         Janie! oto twoja matka." 

      O! pociecho, jakżcś sroga, 
         O. radości z sercem sprzeczne! 
      Za człowieka oddać Boga. 
         Za doczesne oddać wieczne! 

      O! Maryjo, nie gardź nami 
         Patrząc na łzę, co nam ścieka, 
      Że częstokroć mniej kochamy 
         Stwórcę Boga niż człowieka. 

      Oczyść nas Twej szaty płótnem, 
         Jednym wiewem złotej poły, 
      Niech się kocham w żydu smutnem 
         I w wieczności Twej wesołej. 

      A w dzień zgonu, Bolejąca, 
         Nim do wiecznych zejdę mroków, 
      Niech mi żal nie będzie słońca 
         I powietrza, i obłoków.  

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 marca 2018 14:04
  • środa, 28 marca 2018
  • piątek, 23 marca 2018
  • poniedziałek, 05 marca 2018
  • czwartek, 22 lutego 2018
    • WIELKANOCNE ŻYCZENIA.

       

      Jest taka Noc, gdy czuwając przy Twoim grobie,

      najbardziej jesteśmy Kościołem

      Jest to noc walki, jaką toczy w nas rozpacz z nadzieją:
      Ta walka wciąż się nakłada na wszystkie walki dziejów,
      Napełnia je wszystkie w głąb
      (wszystkie one – czy tracą swój sens? Czy go wtedy właśnie zyskują?)

      Tej nocy obrzęd ziemi dosięga swego.

      Tysiąc lat jest jak jedna noc.

      Noc czuwania przy Twoim grobie.

      /Św. Jan Paweł II/.


      Krzyż i dziecko

      – Ojcze mój! Twa łódź
      Wprost na most płynie –
      Maszt uderzy!…wróć…
      Lub wszystko zginie.

      Patrz! Jaki tam krzyż,
      Krzyż niebezpieczny –
      Maszt się niesie w zwyż,
      Most mu poprzeczny –

      – Synku! Trwogi zbądź:
      To znak – zbawienia;
      Płyńmy! Bądź co bądź –
      Patrz, jak? Się zmienia…

      Oto – wszerz i wzwyż
      Wszystko – toż samo.

      – Gdzie się podział krzyż?

      – Stał się nam bramą.

      /Cyprian Kamil NORWID/.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 lutego 2018 15:27
  • środa, 21 lutego 2018
  • niedziela, 18 lutego 2018
  • piątek, 16 lutego 2018
    • MACIEJ ZEMBATY ALLELUJA

       

      Alleluja, Alleluja...

      Tajemny akord kiedyś brzmiał
      Pan cieszył się, gdy Dawid grał
      Ale muzyki dziś tak nikt nie czuje
      Kwarta i kwinta, tak to szło
      Raz wyżej w dur, raz niżej w moll
      Nieszczęsny król ułożył Alleluja

      Alleluja, Alleluja
      Alleluja, Alleluja....

      Na wiarę nic nie chciałeś brać
      Lecz sprawił to księżyca blask
      Że piękność jej na zawsze Cię podbiła
      Kuchenne krzesło tronem twym
      Ostrzygła Cię, już nie masz sił
      I z gardła ci wydarła Alleluja

      Alleluja, Alleluja
      Alleluja, Alleluja.....

      Dlaczego mi zarzucasz wciąż
      Że nadaremno wzywam Go
      Ja przecież nawet nie znam Go z imienia
      Jest w każdym słowie światła błysk
      Nieważne, czy usłyszy dziś
      Najświętsze, czy nieczyste Alleluja

      Alleluja, Alleluja
      Alleluja, Alleluja...

      Tak się starałem, ale cóż
      Dotykam tylko, zamiast czuć
      Lecz mówię prawdę, nie chcę was oszukać
      I chociaż wszystko poszło źle
      Przed Panem Pieśni stawię się
      Na ustach mając tylko Alleluja

      Alleluja, Alleluja

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      piątek, 16 lutego 2018 00:06
  • niedziela, 11 lutego 2018
    • WYBITNY POLSKI RZEŹBIARZ IGOR MITORAJ (1944 - 2014).

      IGOR MITORAJhttp://culture.pl/pl/tworca/igor-mitoraj

      Igor Mitoraj "Połamane Anioły" rzeźbione drzwi w Kościele Jezuitów na Starym Mieście w Warszawie:

      .

      Igor Mitoraj (1944- 2014) przez wiele lat dzielił czas między stolicę Francji a Pietrasanta, w pobliżu miejsc wydobycia marmuru kararyjskiego, gdzie założył pracownię w 1983 roku. To tam, koło Carrary, powstały jego monumentalne dzieła z białego marmuru.

      We Włoszech cieszył się ogromnym uznaniem i był uważany za jednego z najwybitniejszych artystów na świecie.

      Igor Mitoraj urodził się 26 marca 1944 roku w Oederan w Niemczech. W Polsce mieszkał od zakończenia wojny. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie duży wpływ na jego twórczość wywarł Tadeusz Kantor, o czym przypominają włoskie media. Studiował następnie w Paryżu. W 1968 roku postanowił pozostać za granicą.

      Pierwszą wystawę w stolicy Francji miał w 1976 roku. W kolejnych latach prezentował swe dzieła na weneckim Biennale, we Florencji, w Lozannie i w Krakowie. Łącznie na całym świecie odbyło się około 120 jego wystaw.

      Od maja na Polu Cudów w Pizie można oglądać wielką ekspozycję jego prac. Po raz pierwszy w tym słynnym miejscu, niedaleko Krzywej Wieży, wystawiono dzieła współczesnego artysty.

      Wystawa „Anioły" koło katedry uświetnia 950. rocznicę położenia kamienia węgielnego pod jej budowę. Zaprezentowano około 100 prac artysty; oprócz tych monumentalnych z brązu jest też 50 dzieł z gipsu, zebranych po raz pierwszy. Są rysunki oraz - także po raz pierwszy - obrazy z ostatnich lat. Wystawa będzie otwarta do 15 stycznia przyszłego roku.

      Włoskie media zwracają uwagę na szczególne znaczenie faktu, że to prace Mitoraja, twórcy wielu dzieł stworzonych dla obiektów sakralnych na świecie, uświetniły jubileusz katedry w Pizie. W Warszawie rzeźbiarz wykonał drzwi do kościoła jezuitów przy ulicy Świętojańskiej, a w Rzymie 6-metrowej wysokości wrota do bazyliki Santa Maria degli Angeli e dei Martiri.

      Wielkim wydarzeniem we Włoszech była ogromna wystawa dzieł Mitoraja w Dolinie Świątyń w Agrigento na Sycylii w 2011 roku.

      W 2007 roku rzeźba artysty - figury Maryi i Archanioła Gabriela - trafiła do zbiorów Muzeów Watykańskich.

      Rzeźba ta została wykonana specjalnie na wystawę „Madonna w sztuce współczesnej", którą w 2003 r. diecezja rzymska zorganizowała z okazji 25-lecia pontyfikatu Jana Pawła II. W rozmowie z PAP Mitoraj wyraził wówczas ogromną satysfakcję, że jego praca znalazła się w papieskich zbiorach.

      Straciła Pietrasanta, stracił Kraków i Polska

      Straciła Pietrasanta, stracił Kraków, straciła kultura polska wybitną osobowość. To świetnie, że polska wydała takiego rzeźbiarza – powiedział artysta rzeźbiarz, profesor krakowskiej ASP Czesław Dźwigaj

      Jak zaznaczył, wiadomość o śmierci artysty była niespodziewana, bo niedawno otwierano jego wielką wystawę na Polu Cudów w Pizie, nieopodal Katedry i Krzywej Wieży. „Ta wystawa okazuje się takim jego 'łabędzim śpiewem'" - ocenił Dźwigaj.

      Jak przypomniał, Mitoraj był związany z Krakowem, w tym mieście studiował, a w 2003 roku miał tam wielką wystawę. Na Rynku Głównym obok Wieży Ratuszowej znajduje się jedna z jego monumentalnych rzeźb „Eros Bendato", inne zdobią plac przed Operą Krakowską i dziedziniec Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego".

      Magda Starowieyska .

      . "Widziałem jego prace przy British Museum w Londynie czy w Hadze - wspaniale usytuowaną głowę, pięknie organizującą przestrzeń - dziwna, czarna forma twarzy, zsuwająca się do morza. Dodawała temu otoczeniu jakiegoś szczególnego, nostalgicznego klimatu. Zazdrościłem mu tego. Twarz, ustawiona na rynku krakowskim też wspaniale działa. Więcej takich dopełnień! Aktualnie dopełniamy przestrzeń publiczną kiczem i wszyscy sobie z tego zdają sprawę"

      Prof. Antoni Janusz Pastwa .

      Moja wnuczka jak inne dzieci lubi wchodzić do rzeźby.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 lutego 2018 18:37
  • czwartek, 08 lutego 2018
  • wtorek, 30 stycznia 2018

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny